Coś dla fanów historii w stylu Stranger Things!

To powieść wyraźnie skierowana do młodszych odbiorców. Szczególnie tych, którzy lubią klimaty przygodowo-fantastyczne z nutą tajemnicy i grupą bohaterów mierzących się z czymś niepokojącym i niebezpiecznym.

Diabelstwò Macieja Lewandowskiego to również jedna z najbardziej „filmowych” książek, z jakimi miałam do czynienia w ostatnim czasie. Odniosłam wrażenie, że autor myśli obrazami, a nie słowami. Przestrzeń, miejsca, detale – wszystko jest bardzo dokładnie opisane, wręcz namacalne.

Ale czy zawsze i w każdym miejscu jest to zaleta? O tym za chwilę.

Na plus zaskoczył mnie również humor, który naturalnie pojawia się w narracji i dobrze równoważy cięższe momenty. Całość jest sprawnie napisana, działa na wyobraźnię i ma w sobie coś chwytliwego.

A jednak muszę to przyznać przed Wami i przed samą sobą, to książka zdecydowanie nie dla mnie. Co ciekawe, nie potrafię wskazać jednego konkretnego elementu, który by tu nie działał.

W trakcie lektury często pojawiało się uczucie deja vu, jakby pewne sceny czy opisy powracały w bardzo podobnej formie. Momentami odnosiłam wrażenie, że sedno tej historii można by zawrzeć w znacznie krótszej formie.

Zdaję sobie jednak sprawę, że wynika to częściowo z niedopasowania do grupy docelowej, młodszy czytelnik może potrzebować więcej czasu, by wejść w świat przedstawiony i go „poczuć”.

Jak już wspomniałam, autor bardzo dokładnie opisuje niemal wszystko: czynności, miejsca, przyrodę. Z jednej strony buduje to silną warstwę wizualną i działa na zmysły. Z drugiej znacząco spowalnia akcję. W efekcie zdarzało mi się tracić z oczu główny sens opowieści. Widziałam dane miejsce bardzo wyraźnie, ale po chwili zastanawiałam się, jaką właściwie pełni rolę w fabule.

Mimo obecności elementów nadprzyrodzonych, nie odczułam tu realnej grozy. Potwory nie budzą strachu, a tajemniczość szybko ustępuje miejsca dosłowności. Widać, że autor próbuje budować napięcie, jednak w moim odbiorze nie przekłada się to na emocjonalne zaangażowanie.

Komu Diabelstwò przypadnie do gustu?

Myślę, że młodszy odbiorca może się przy tej książce świetnie bawić. To historia przygodowa, wizualna, momentami lekka i dynamiczna (mimo pewnych dłużyzn).

Słów kilka na zakończenie…

Na zakończenie muszę jeszcze przyznać, że dla mnie, mimo że nie było to angażujące doświadczenie czytelnicze, to niewątpliwie była to ciekawa obserwacja stylu i warsztatu Macieja Lewandowskiego, za które autorowi należą się ogromne brawa.

Categories:

Dodaj komentarz